Ostatnio oglądałam już ponad 10 lat sobie liczącą produkcję norweską pt. 'Kumple'. Do połowy nic się nie dzieje. Od połowy zmierza ku kiczowi rodem z najbardziej lukrowanych filmów amerykańskich. Na plus tylko fajni aktorzy i piękna norweska mowa. Reszta - a fuj.
'Sanctus Espiritus, redeem us from our solemn hour...'